środa, 10 października 2012

Coś optymistycznego czyli bożonarodzeniowy cud.


Tytuł: Boże Narodzenie w Lost River
Tytuł oryginału: A Redbird Christmas
Autor: Fannie Flagg
Wydawnictwo: literackie
Rok wydania: 2005
Ilość stron: 211 (nie wliczając tych z przepisami)
ISBN: 83 - 08 - 03778 - X

Z okładki: 
Jak myślicie:
Co robi samotny, rozwiedziony mężczyzna, dysponujący bardzo skromnymi oszczędnościami i mający przed sobą zaledwie kilka miesięcy życia?
A. poddaje się smutkowi i przygnębieniu?
B. kupuje skrzynkę piwa jako jedyną osłodę tej ponurej sytuacji?
C. wyjeżdża do Lost River, małego miasteczka w Alabamie, poznaje jego nieco zwariowanych i sympatycznych mieszkańców, próbuje pomóc małej niepełnosprawnej Patsy oraz zaprzyjaźnia się z małym ptaszkiem o imieniu Jack i... czeka na cud?

Oswald, bohater książki Fannie Flagg, wybrał rozwiązanie C. (I zdradzę Wam pewien sekret: to była najlepsza odpowiedź!!!).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Po "Boże Narodzenie w Lost River" jak zapewne wiecie sięgnęłam po lekturze "Smażonych zielonych pomidorów" tej samej autorki. I to była bardzo dobra decyzja.

Główny bohater, Oswald T. Campbell, to 52-letni, rozwiedziony mężczyzna o niebieskich oczach i rudych włosach (a raczej ich resztkach). Człowiek ten na samym początku dowiaduje się, że jego choroba płuc postępuje w zatrważającym tempie i nie zostało mu wiele czasu. Za radą swojego lekarza, starszego człowieka, przeprowadza się z Chicago do małej miejscowości w Alabamie, zwanej Lost River. 

Początkowo, jak to człowiek, który dowiaduje się o swoim przeznaczeniu, nie jest pozytywnie nastawiony do nowej miejscowości, jego jedynym planem na resztę życia jest picie piwa i palenie papierosów... Nie wiedział, w jakim stopniu to małe miasteczko i jego mieszkańcy odmienią jego życie. 

Oswald stopniowo zaczyna zaprzyjaźniać się z mieszkańcami miasta, a zwłaszcza z Royem, sklepikarzem, który jest posiadaczem  kardynała o imieniu Jack. Również Oswald (jak i reszta mieszkańców) ulega urokowi tego niezwykłego ptaszka.

Urokowi zwierzątka ulega również mała, niepełnosprawna dziewczynka o imieniu Patsy, która mieszka w lesie wraz z niezbyt zaangażowaną w jej opiekę kobietą. Okazuje się, że została ona porzucona przez własnego ojca i dla kobiety (o nieprzyjemnym charakterze) stanowi jedynie ciężar. 

Oswald, który do tej pory nie lubił dzieci staje się najlepszym przyjacielem dziewczynki. Uroki miejscowości i jej mieszkańców sprawiają, że główny bohater zupełnie zmienia swoje podejście do życia. Zaczyna malować obrazy, obserwować ptaki i systematycznie włącza się w życie miejscowej ludności, biorąc udział w różnego rodzaju spotkaniach i balach. 

Warto dodać, że jako jeden z dwóch kawalerów w mieście (drugim jest Roy), zaczyna być obiektem swatów, zwłaszcza ze strony Frances. Próbuje ona połączyć go ze swoją siostrą Mildred, która od kilkunastu lat wspomina swoją młodzieńczą, nieszczęśliwą miłość. Sama Frances, choć w stanie wolnym, nie jest zainteresowana nowym mężczyzną w mieście, twierdząc, że jedyną prawdziwą miłość już przeżyła. 

Patsy, początkowo nieśmiała, nieufna,  podobnie jak Oswald zaprzyjaźnia się z mieszkańcami, jednak jej najlepszym przyjacielem staje się ptaszek Jack. Potrafi całymi dniami siedzieć w sklepie Roya i bawić się ze swoim kumplem, wymyślając różnego rodzaju sztuczki. Pozostawiona przez kobietę, mającą sprawować nad nią opiekę, zamieszkuje z bezdzietną Frances, byłą nauczycielką, która bez reszty angażuje się w związek z dziewczynką. Jedynym jej zmartwieniem jest niepełnosprawność małej (ma wykrzywione ciałko i powłóczy nóżką).

W wyniku pewnego przypadku, do miejscowości Lost River trafiają dwaj lekarze, którzy dzięki listonoszowi i zapalonemu wędkarzowi jednocześnie, zaczynają łowić naprawdę sporych rozmiarów okazy (wcześniej nie szło im tak dobrze). Okazuje się, że w miejscowości znajdującej się nieopodal odbywa się konferencja lekarzy ortopedów, co może stanowić szansę dla Patsy na normalne życie. Dzięki ich uprzejmości Frances, Oswald kontaktują się z lekarzem, który jest w stanie przywrócić normalne życie Patsy i naprawić błędy lekarzy, popełnione podczas narodzin dziewczynki.

W zbieranie wystarczającej kwoty środków pieniężnych na operację dziewczynki, angażują się nie tylko mieszkańcy Lost River ale także ludność z okolicznych miejscowości. Oczywiście po pewnym czasie, cel zostaje osiągnięty i wizja Patsy jako pełnosprawnej dziewczynki staje się coraz bardziej realna. 

Niestety, w tym samym czasie wynikają pewne niesprzyjające sprawie okoliczności, które mają znaczący wpływ na pełny powrót do zdrowia małej. Czy mieszkańcom uda się zataić prawdę przed dziewczynką? Czy szereg zabiegów i rehabilitacji zakończy się pomyślnie dla dziewczynki? Czy życie mieszkańców Lost River odmieni się? Czy zdarzy się jakiś cud, a jeśli tak, na czym on będzie polegał? Jak zakończy się przygoda pana Oswalda, Patsy oraz pozostałych mieszkańców miasteczka? O tym musicie przekonać się sami...

"Boże Narodzenie w Lost River" to wspaniała książka, pełna ciepła, o wierze i nadziei, która choćby była fałszywa, jest każdemu potrzebna. Ta powieść wzrusza czytelnika, napawa optymizmem, który daje życiową radość. 
Powieść uczy, że mimo wszystko warto doceniać to co się ma, a nie, nieustannie marzyć o czymś co można mieć. Chociaż jak się bardzo bardzo bardzo mocno czegoś chce, to bardzo możliwe że się to osiągnie/dostanie. Przecież w Naszym życiu naprawdę dzieją się cuda...

Moja ocena: 8/10

To już druga powieść Fannie Flagg, którą pochłonęłam w bardzo krótkim czasie. Jestem pewna, że w przyszłości jeszcze wielokrotnie będę sięgać po tytuły, których ta Pani jest autorką. Mało tego, zamarzyły mi się te dwie pozycje na półce własnego regału z książkami. 
A dziś zamierzam obejrzeć film, na podstawie "Smażone zielone pomidory" - ciekawa jestem czy zachwyci mnie równie mocno, jak książka :)

Jednak doszłam do wniosku, że recenzowanie kosmetyków na blogu, który pierwotnie został założony by poruszać tematy książkowe, nie ma sensu. Chyba w ten sposób blog traci na atrakcyjności, wiec kosmetyki porzucam. Książki jednak stanowią dla mnie większą przyjemność :)


2 komentarze:

  1. nie znam tej autorki, ale jeśli książka wzrusza i napawa optymizmem, to wydaje się idealna na jesienne wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka może być dobrym prezentem na święta :)
    / Berry

    OdpowiedzUsuń